
Jestem uzależniony od przeglądania tej gazety. Codziennie po powrocie ze szkoły, jeśli mam wolny czas (a pod koniec roku szkolnego na jego brak nie narzekałem) zaglądałem po drodze do Empiku lub innego salonika prasowego natykając się rzec jasna na gazetę "Fakt". Muszę stwierdzić, że redaktorzy tego brukowca są po prostu niezniszczalni.
Ta gazeta jest jedną wielką parodią! :] Hitem są akcje "Faktu", np. "Czyścimy polską piłkę". Każdy zabójca, gwałciciel czy też bandyta określany jest mianem krwiożerczej bestii, wampira, potwora. Cały numer gazety czyta się w wielkim napięciu, bowiem redaktorzy oddziaływują na emocje stosując zwroty typu "To oburzające!" "To skandal!" i wrzucając w każde zdanie masę wykrzykników.
Ostatnio dowiedziałem się nawet, że Patrycja Markowska nie umie w ogóle znaleźć sobie własnego stylu, dlatego bezczelnie kopiuje styl Dody! Artykuł ten potwierdzić miały dwa zdjęcia podpisane: "Doda" & "Kopia Dody". Co więcej, w ciągu 3. numerów pod rząd dowiedziałem się, że Małgorzata Kożuchowska:
A o to news z ostatniej chwili:
Doda, odbierz prawo jazdy! Doda, nie zwlekaj! W ciechanowskim Wydziale Komunikacji i Transportu czeka na ciebie prawo jazdy. Fakt już je obejrzał i jest pod wrażeniem. Zwłaszcza, że jako pierwsi mamy zdjęcie tego nowiutkiego dokumentu!
Na zakończenie dodam, że Fakt jest najczęściej kupowaną gazetą w Polsce.
"Jeżeli dewianci zaczną demonstrować, to należy dolać im pałą. To nie są żadni poważni politycy, tylko geje. [...] Jak dostaną parę pał, to drugi raz nie przyjadą. Gej to przecież z definicji tchórz."
"Każdy policjant poświadczy, że homoseksualiści to krąg niemal w stu procentach pokrywający się ze środowiskiem pedofilskim. To fakt, na który nie potrzeba żadnych badań."
"LPR wprowadzi pozytywny program prorodzinny. Niektóre środowiska uznają to za dyskryminację kochających inaczej i za bardzo się nie pomylą. Nasz program to pozytywna dyskryminacja. Chcemy promować postawy prorodzinne, a przy okazji zwalczać to, co sprzeczne z normą."

Ratusz w Opolu zamówił już 4 tys. egzemplarzy tych cukierków. Pomarańczowe opakowanie jest tak wyprofilowane, że jest się przekonanym, że w środku są... prezerwatywy. W dodatku to hasło "Opole, city without limits" =] . Zwiedzający najpierw tylko dotykali, potem zaczęli nieświadomi brać garściami. Kiedy uświadomili sobie, że to miętówki, nieźle ich to rozbawiło. Natomiast wielkim niezadowolonym jest prezydent Opola: "Z powodu skojarzeń." Strasznie przebojowy człowiek musi z niego być.
Wrzucam w Google cache:http://www.onet.pl, następnie wybieram artykuł, który mnie zaintrygował: Giertych: to nie moja mama, to nie mój tata i... zresztą, sami kliknijcie o.O
Zabawa jest naprawdę niezła, wkręca coraz większą ilość bloggerów. Ja zostałem zaproszony przez fafkoolca. Krótko mówiąc polega to na wypisaniu pięciu dziwnych / śmiesznych / nietypowych / typowych faktów, przyzwyczajeń ze swojego życia, a następnie na zaproszeniu kolejnych pięciu osób. Niezły kombajn, co? :>
Nie sądzę.
Jejku jej! Moja przygoda z Linuksem (czytaj: GNU/Linuksem) zaczęła się od instalacji Mandrivy. Jednej z pierwszych wersji. Wtedy jeszcze było to dla zabawy, bo na codzień używałem Microsoft ® Windows XP. W końcu do systemu Microsoftu zacząłem się coraz bardziej zrażać, z różnych względów (których już teraz w sumie nie pamiętam). Nie zapomniałem natomiast, że o mojej zmianie systemu zdecydowało to, że w Windows migał mi ekran ^^.
O ile jeszcze na początku używania tego systemu nie bawiłem się w konfiguracje, to potem się zaczęło. Dostęp do plików z wymaganymi uprawnieniami administratora. Instalacja Galeona. Dostęp do internetu. Rozpakowanie archiwów. Generalnie praca z konsolą. I zero wiedzy. Kto mi wmówi, że Mandriva jest przyjemną dystrybucją dla nowicjuszy?
Instalacja RPM-ów. Cudeńko! Wystarczy kliknąć Zainstaluj, Gotowe i Zakończ. Jak w Windowsie. rpmdrake śmiga. Ale potem zaczęła się makabra, jak próbowałem zainstalować Quantę+. Þotrzebowałem kilkudziesięciu rezpozytoriów. Ściąganie każdego po kolei z internetu i instalowanie było dręczące. No ale cóż, przecież inne systemy są strasznie trudne. W pewnym momencie kolega Phisikus wyraźnie zniecierpliwiony moimi marudzeniami stwierdził:
Mam tego dosyć, zainstaluj sobie w końcu Ubuntu!
I zainstalowałem. Normalnie zachwycony jestem. apt-get install quanta. Instalacja w parę sekund. I w czym to jest trudniejsze od Mandrivy? Instalacja Flasha i Javy za jednym zamachem. W Mandrivie bezskutecznie męczyłem się nad tym, marnując mnóstwo czasu.
Być może bredzę. Nie jestem specjalistą z dziedziny Linuksa (czytaj: GNU/Linuksa) i może na razie nie robię nic konkretnego, może dopiero się okaże że ta Mandriva jest o wiele prostsza. W każdym bądź razie mogę stwierdzić jedno: Mandriva nie jest w sam raz dla początkującego linuksiarza .